FRANKOWICZE, kredyty we frankach

Frankowicze: rozczarowanie, coraz wyższe zadłużenie, a sejm ciągle debatuje

frankiFrankowicze: coraz wyższe zadłużenie, poczucie rozczarowania i bezsilności wobec sytuacji, która obecnie ma miejsce – tak w skrócie można opisać stan, który nastąpił po wyborach w USA. I choć od wyborów tych minęło już trochę czasu, to nasza rodzima waluta jest coraz niżej i niżej, choć bywają krótkotrwałe wzloty.

Przeglądając fora internetowe bez większego problemu można natrafić na takie właśnie obrazki. O ile przed kryzysem królował optymizm i wiara, że będzie dobrze, o tyle teraz coraz więcej kredytobiorców frankowych pisze, że dało się nabić w butelkę, że są w sidłach kredytu przez najbliższe 30 lat.

 

 

Dlaczego w ogóle banki udzielały kredytów CHF

Dlaczego banki w ogóle zdecydowały się na udzielanie kredytów w CHF? Mówi się, że dla chęci zysku. Być może jest w tym trochę prawdy, ale głównym powodem było to, że franki były (i w dalszym ciągu są) niżej oprocentowane niż złotówki, a co za tym idzie mogły być udzielane większej liczbie kredytobiorców.

Banki aby pożyczać pieniądze swoim klientom (niekoniecznie franki) muszą je w jakiś sposób zdobyć:

  • pożyczyć od NBP
  • pożyczyć od innego banku
  • pożyczyć od klientów (depozyty) itd

Każdy z wyżej wymienionych sposobów wiąże się z kosztami.

Lokując w banku X środki w formie depozytu/lokaty oczekujesz, że po pewnym czasie bank zwróci Ci kapitał + odsetki (o ile oczywiście nie trzymasz ich na nieoprocentowanym ROR, tylko co najmniej na koncie oszczędnościowym albo na lokacie bankowej – zobacz).

Średnie oprocentowanie depozytów i lokat w okresie największe popularności kredytów CHF kształtowało się na poziomie 2-2,5%, franka szwajcarskiego było o co najmniej dwa rzędy wielkości niższe, a nawet oscylowało w okolicach zera (obecnie jest poniżej zera).

Banki pożyczając franki dorzuciły swoją marżę i udzieliły kredytu denominowanego lub indeksowanego CHF z oprocentowaniem rzędu 1 – 2%. Wszystko to działo się w okresie, gdy frank z dnia na dzień był coraz tańszy, Polska świetnie się rozwijała, zaczynało brakować ludzi do pracy.


Zanim przejdziesz dalej, prosimy: zatrzymaj się na chwilę i polub nasz profil na fb, dziękujemy :)

 

Walutomat

Banki udzielały kredytów, choć mówi się też, że pożyczały franki, których nie było, w podobnym tonie wypowiadali się też eksperci: sprzedawano zapisy księgowe, nie było żadnych franków, które pożyczano, to znaczy franki te były ale tylko w sensie księgowym, czyli były w bilansach banków, ale ich nie było. I jeszcze franki te, których nie było, sprzedawano ze spreadem. Nie nam to oceniać, być może coś jest na rzeczy.

A potem przyszedł kryzys, który dotknął Polskę w roku 2008 i wszystko zaczęło się sypać.

 

 

Frank – stabilna i pewna waluta

Jeszcze przed kryzysem 2008 mówiło się, że frank szwajcarski to pewna i stabilna waluta. I niestety można powiedzieć, że w tym przypadku mówiono prawdę. Frank okazał się na tyle stabilną walutą, że nie jest nim w stanie zachwiać euro, dolar, nie wspominając o złotówce.

Uważa się, że posiadanie waluty lokalnej jest dobre dla państwa. Bank centralny danego kraju może reagować na poziom inflacji kształtując odpowiednio stopy procentowe może obniżać lub podwyższać poziom inflacji, a co za tym idzie wpływać również na politykę kredytową i rozwój gospodarczy. Ale to co dobre dla państwa, nie zawsze musi być dobre dla jego obywateli. Dwa komentarze z artykułu frank drożeje:

Podróżuję trochę po Europie i też czasami zastanawiam się dlaczego w Polsce nie mamy Euro. Ekonomistą nie jestem, dlatego głównym wyznacznikiem zamożności kraju (w moim przekonaniu oczywiście) są drogi i nieruchomości. I dwa kraje, w których jest euro: Litwa i Słowacja.
Nie wiem, czy mieliście okazje być w tych państwach, ale porównując jakość dróg i stan nieruchomości do tego, co mamy w Polsce, to naprawdę nie wiem dlaczego tam wprowadzono euro. W obydwu tych krajach drogi są zdecydowanie dużo gorszej jakości. A jak się popatrzy na zabudowania, to sporo pamięta jeszcze pierwszą wojnę światową. Patrząc na te dwa czynniki, to euro powinniśmy mieć już co najmniej z 5 lat, a frank powinien kosztować złotówkę. Dlaczego tak nie jest, nie wiem.

Dodam jeszcze, że gdybyśmy mieli euro, to (wg mnie) problem frankowiczów nie istniałby – kurs EUR – CHF jest w miarę stabilny.

Trudno się nie zgodzić z tą wypowiedzią, zawirowania EUR – CHF to zmiany rzędu kilku procent, zmiany PLN – CHF – ponad 100% i może być jeszcze więcej! Przy okazji nie pozdrawiamy wszystkich przeciwników EUR w Polsce, w szczególności tych, którzy zbili próbują zbić na tym kapitał polityczny. Wystarczy wejść na yt i wyszukać „obrońców polskiej złotówki”.

przeciwnicy wprowadzenia euro w polsce

https://www.youtube.com/watch?v=Ipi19AZIPp0

Nie wiedzieć też czemu w Polsce panowało przekonanie, iż wprowadzenie EUR spowoduje wzrost cen. Sęk w tym, że zaniechanie wprowadzenie EUR w Polsce spowodowało i prawdopodobnie będzie powodowało jeszcze wyższy wzrost cen:

  • wzrost cen paliw (drożejący dolar)
  • wzrost cen elektroniki (drożejący dolar)
  • wzrost cen dóbr sprowadzanych ze strefy euro (drożejące euro)
  • wzrost zadłużenia Polaków posiadających kredyty walutowe (drożejące euro i frank)

Oczywiście problem ew. przyjęcia EUR jest dużo bardziej złożony. Nie zmienia to jednak faktu, że spotkaliśmy ludzi, którzy uważali, że ich pensje zostaną przeliczone do EUR (np. podzielone przez 4, jeżeli euro kosztuje akurat 4 zł), a ceny w sklepach pozostaną na niezmienionym poziomie, tylko zamiast PLN będą w EUR! Ech!

Voucher 400 zł do perfumerii Douglas od Citibank

 

Kryzys 2008, czarny czwartek 2015 i kolejne

Przyszedł kryzys nieruchomości, który dotarł do Polski w roku 2008. I choć mówi się, że jego skutki nie dotknęło zbyt dotkliwie naszego kraju, byliśmy wszak zieloną wyspą, to niestety od tego czasu frank ciągle się umacnia. Potem mówiono o kolejnych falach kryzysu, aż przyszedł czarny czwartek CHF 2015 i kolejne:

  • 15.01.2015 – dzień, w którym został uwolniony kurs franka szwajcarskiego w stosunku do euro, co spowodowało skokowy, nawet 40-procentowy wzrost kursu tej waluty, w stosunku do innych walut. W kulminacyjnym momencie notowania franka szwajcarskiego doszły nawet do poziomu 5,20 zł. Ostatecznie kurs ten w Polsce ustabilizował się na poziomie 4,10-4,20 zł.
  • 15.01.2016 – dokładnie rok po czarnym czwartku walutowym i w dniu, w którym przedstawiono pierwszy projekt ustawy pomocy dla Frankowiczów tzw. ustawy Dudy agencja S&P obniżyła rating Polski. Frank skokowo umocnił się wówczas do około 4.11 zł za jednostkę szwajcarskiej waluty. Kilka dni później kurs ustabilizował się poniżej 4 zł.
  • 24.06.2016 – Brexit w GB, zwolennicy wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej wygrali referendum, GB ma opuścić szeregi UE. Niestety wydarzenie to ponownie wpłynęło na naszą rodzimą walutę, frank skokowo umocnił się z 3,95 zł do niespełna 4.24 zł za jednostkę waluty. I znowu w ciągu kilku dni złotówka odzyskała część straconej wartości, okresowo umacniając się nawet poniżej 4 PLN za 1 CHF
  • po wyborach w USA kurs CHF przekroczył poziom z dnia ogłoszenia Brexit, przekroczył oczywiście również poziom z dnia ogłoszenia obniżenia ratingu Polski.
  • a na dzień pisania artykułu kształtuje się na poziomie 4,11 zł – bywało już gorzej, ale bywało też zdecydowanie lepiej:

Kurs franka 2016-12-18

 

Co dalej z Frankowiczami?

Sejm debatuje w sprawie pomocy dla Frankowiczów – ale debatuje baaardzo powoli, pisaliśmy o tym już w połowie października, czyli 2 miesiące temu. Jesteśmy w okresie przedświątecznym, wątpimy, żeby w tym roku sejm zajął się ustawą dla Frankowiczów.

Co jakiś czas media obiegają również informacje o kolejnej wygranej w sądzie, w głównej mierze chodzi o kredyty CHF udzielone w mBanku z tzw. starego portfela. Są to jednak w dalszym ciągu pojedyncze przypadki, do „masówki” (wg nas) ciągle daleko.

 

Kilka dni temu rozważyliśmy też hipotetyczny scenariusz braku pomocy dla Frankowiczów, w pisaliśmy między innymi o:

  • kantorach internetowych:

Walutomat

  • awaryjnym przelewie z karty kredytowej

Raiffeisen Polbank Wygodna Karta kredytowa i bilety do kina

tutaj znajdziesz listę pożyczek darmowych (pierwsza za darmo)

  • próbie znalezienia dodatkowego zatrudnienia w Polsce, lub za granicą

Opieka nad seniorami w Anglii lub Niemczech

Odsyłamy do pełnego artykułu na ten temat, może uda się wykorzystać którąś z porad, może mają Państwo inne pomysły, którymi możecie podzielić się z Czytelnikami bloga.

 

Przypominamy też o tematach:

 

 

Poleć lub udostępnij znajomym Frankowicze: rozczarowanie, coraz wyższe zadłużenie, a sejm ciągle debatuje
i polub bankomaniacy.pl na fb

 

Wybrane najlepsze:

mBank - 3,5% Lokata na powitanie

 

Getin Bank eLokata na nowe środki

 

BGŻOptima lokata BEZKARNA

 


Podziel się opinią / komentarzem

Podaj wynik działania: trzy odjąć jeden. Odpowiedź wpisz słownie*  

2 komentarze

  1. Anka pisze:

    Starałam się obejrzeć ten film na youtube, ale nie dałam rady:
    – około 55 sek była mowa o tym ile przyjeżdża osób z Litwy na zakupy do Polski.
    – ta sama śpiewka około 2 min 53 sek, tym razem ile osób ze Słowacji przyjeżdża po zakupy do Polski.
    Nie wiem co było dalej, nie dałam rady tego oglądać!

    A dlaczego przyjeżdżają do Polski po zakupy, po paliwo? Nie, nie, nie dlatego, że przez wprowadzenie euro ich gospodarki stały się słabe. To złotówka jest słaba i przyjeżdżają do Polski po zakupy, gdyż mogą te zakupy czy to paliwo kupić dużo, dużo taniej niż u siebie! Film jest sprzed 4 lat, ale temat jest w dalszym ciągu aktualny, nawet bardziej aktualny, niż to miało miejsce 4 lata temu.
    Czy my Polacy jesteśmy aż tak ciemni, że nie potrafimy zrozumieć, że euro jest dla nas szansą, a nie zagrożeniem!? Sorry, nie dałam rady, żeby obejrzeć to do końca!

    • M pisze:

      Gdzieś czytałem, że transakcje CHF stanowią tylko około 6% wszystkich transakcji wymiany. Znakomita większość, bo niespełna 60%, to wymiana EUR/PLN i na odwrót.
      Teraz pomyślcie ile przez to osoby/firmy tracą kasy i jak narażają się na zmiany kursu walut euro złotówka! Zdecydowanie jestem za wprowadzeniem euro w Polsce.