FRANKOWICZE, kredyty we frankach

Kredyty walutowe, wpływ na gospodarkę i ustawa Dudy – Frankowicze tracą cierpliwość, KNF liczy

frankCzy kredyty we frankach wpłyną na gospodarkę? Kiedy KNF oszacuje koszty Ustawy Dudy? Czy Frankowicze stracili już cierpliwość?
To dominujące w ostatnim czasie tematy związane oczywiście z kredytami frankowymi.

 

Będzie niekoniecznie w kolejności wymienionej powyżej

 

 

Frankowicze tracą cierpliwość

Od przedstawienia projektu ustawy prezydenta Dudy oraz rozwiązań dotyczących spreadów walutowych, mechanizmów służących do restrukturyzacji kredytów walutowych minęła dokładnie pierwsza miesięcznica! Niektórzy z członków PIS czczą tzw. miesięcznice, ale w tym przypadku nie ma czego obchodzić. Projekt został ogłoszony i tak jakby o nim zapomniano: na stronie prezydenckiej cisza w tym temacie, na sejmowej to samo. Mówi się nawet, że Frankowicze poczekają na rozwiązania nawet rok, choć pewnie nikt nie uwierzy w to, że Frankowicze będą aż tak cierpliwi.

Wobec tej bezczynności nie może dziwić fakt, że w końcu „szczęśliwi” posiadacze kredytów frankowych stracili cierpliwość:
W poniedziałek przed siedzibą Komisji Nadzoru Finansowego odbyła się demonstracja frankowiczów. Rzecznik KNF oświadczył po niej, że wyliczenia dotyczące skutków prezydenckiego projektu ustawy przygotowanej z myślą o osobach mających kredyty w obcych walutach zostaną przedstawione w czwartek (źródło).

Koszty ustawy szacuje się na 44 mld zł.


Zanim przejdziesz dalej, prosimy: zatrzymaj się na chwilę i polub nasz profil na fb, dziękujemy :)

 

 

Wpływ kredytów frankowych na gospodarkę – czyli oszacowania

Natrafiłem na bardzo ciekawy opis, artykuł dziennikarza, który nie biadoli nad tragicznym losem banków,wprost przeciwnie – odnosi się z bardzo dużym dystansem do wszelkiego rodzaju oszacowań i przy którym wszystkie inne wyliczenia, czy to KNF, czy to NBP, można o d… potłuc. Polecam uważne przeczytanie całego artykułu (źródło 2016-02-16 23:07), poniżej wybrane fragmenty, kluczowe elementy pogrubione:

Wczoraj Narodowy Bank Polski ogłosił, że w razie wprowadzenia prezydenckiej „ustawy frankowej” sektor bankowy „straci” 44 mld zł. Dzisiaj „Dziennik Gazeta Prawna” pisze, że to były „optymistyczne szacunki” i że tak naprawdę chodzi o ponad 90 mld. Jesteśmy już coraz bliżej magicznej bariery miliardów stu – a to już ten poziom redukcji do absurdu, na którym równie dobrze można zaproponować bankom, aby zostawiły kilkaset tysięcy frankowiczów w ich mieszkaniach, a ich kredyty umorzyły.

[…]

Od co najmniej roku branża finansowa oraz jej urzędniczy nadzorcy ciskają tymi kwotami jak z rękawa. Przy każdych kolejnych „-dziesięciu miliardach” można tylko bezradnie rozłożyć ręce – powinniśmy być nieufni wobec wielkich liczb, gdy mają one służyć tylko uzasadnianiu z góry przyjętej tezy.

[…]

Z aktualnych komunikatów NBP wynika jednak coś jeszcze innego i na tym chcę się skupić. Oto bank centralny do owych „strat” (cudzysłowu będę używać konsekwentnie) zaliczył ok. 9 mld zł. Taką kwotę banki zarobiły i zarabiają na spreadach walutowych – i mocą planowanej ustawy musiałyby ją zwrócić kredytobiorcom.

[…]

Większość spośród kilkuset tysięcy polskich tzw. kredytów frankowych to nie żadne „kredyty walutowe” (tych udziela się w walucie), lecz właśnie indeksowane.

Jeszcze raz, powolutku. Indeksowane do kursu CHF – tak. Udzielone w CHF – nie. To nie to samo.

[…]

Jak działał mechanizm takiego kredytu?
Bank pożyczał klientowi żądaną kwotę w złotych. Następnie przeliczał ją na franki po własnym (tj. pochodzącym z bankowej tabeli) kursie kupna tej waluty. W ten sposób powstawało wyrażone we frankach saldo kredytu do spłaty.
Potem klient zgodnie z tym saldem zaczynał spłacać raty – ich wysokość była ustalona już w CHF. Tyle że klient miał je spłacać w PLN, tj. oddawać bankowi tyle złotych, ile ten sobie wyliczył przy pomocy własnego kursu franka, ale już sprzedażowego.

[…]

ustawa antyspreadowa nie rozwiązała nawet połowy problemu. Choćby dlatego, że stworzyła klientom możliwość spłaty rat bezpośrednio we frankach tylko na przyszłość – w żaden sposób nie zajęła się tym, co banki już na spreadzie sprzedażowym zdążyły zarobić.

[…]

Do jakiego zatem stopnia możemy – my wszyscy – ufać państwu, które uznaje nieuczciwy nawet zarobek banków za święty i nienaruszalny, a ewentualność jego zwrotu poszkodowanym klientom – za „stratę”?

Czy możemy traktować poważnie jakiekolwiek wyliczenia bankowych „strat” związanych z tzw. przewalutowaniem, jeśli do tych „strat” zalicza się to, co banki zarobiły bez podstawy prawnej i po prostu powinny zwrócić?

 

Jeszcze raz zachęcam do przeczytania całego artykułu, tutaj źródło – komentarze nasunął się Państwu same.

Słowo wyjaśnienia: Kredytobiorca walutowy (np. frankowy), może przynieść franki, euro, jeny lub jakąkolwiek inną walutę do banku i spłacić ratę kredytową, unikając w ten sposób spreadu bankowego. Ale pamiętajmy o tym (patrz powyżej), że w momencie udzielenia kredytu bank wypłacając środki, przeliczył je wg własnego kursu, z potężnym spreadem – oczywiście na korzyść banku.

Jeśli spojrzysz na tablicę kursową dowolnego banku, to z reguły kurs kupna jest o wiele niższy niż kurs sprzedaży waluty. Różnica ta, to zwykle nie kilka, ale co najmniej kilkanaście groszy. I to jest właśnie źródło gigantycznego zarobku banków.

Różnica kursowa (spread) sprawia, że biorąc od banku kredyt walutowy w jednym dniu i oddając tę samą ilość pieniędzy kolejnego dnia (przy założeniu, że kurs waluty się nie zmienił) jesteś „do tyłu” nawet kilkanaście tysięcy złotych!

Przykład obrazujący dobitnie powyższe rozważania:

  • kredyt 100 000 zł indeksowany w CHF, kurs kupna CHF 3,95 zł, kurs sprzedaży CHF 4,15 zł (kurs jednego z banków, inne mają podobne widełki),
  • bank wypłacając kredyt przeliczy środki po kursie sprzedaży:
    100 000 zł / 4,15 zł = 24 096 CHF – tyle franków otrzymasz za 100 tys. zł,
  • jeśli kredytobiorca chciałby następnego dnia spłacić kredyt (pomijam ustawową możliwość rezygnacji z umowy w ciągu 10 dni), czyli sprzedać uzyskane 24 096 CHF, to bank kupi franki już po kursie kupna:
    24 096 zł * 3,95 zł = 95 179 zł – tyle otrzymasz, jeśli chciałbyś sprzedać franki kupione w poprzednim dniu,
  • Różnica 100 000 – 95 179 = 4 821 zł.

Bank nie robiąc zbyt wiele (można nawet powiedzieć, że nie robiąc nic, bo wszystko to jest załatwiane w systemie banku), zarabia więc ponad 4 800 zł na tym, że w jednym dniu sprzedał Ci franki za równowartość 100 000 zł, a w kolejnym dniu te same franki od Ciebie odkupił!

 

Kiedy KNF w końcu policzy

Tego nie wiemy, może nie wiedzą tego nawet w KNF :), choć wspomniano o czwartku. Niemniej jednak z każdym oszacowaniem kwota ta dziwnym trafem wzrasta. Na stronach gazety prawnej mówi się nawet Banki stracą 92 mld zł na przewalutowaniu. Pierwsze szacunki były zbyt optymistyczne. Jest coraz lepiej. Kto da więcej, kto da więcej?

A tymczasem kurs franka oscyluje w okolicach 4 zł i nie za bardzo chce spadać:

kurs franka

oprac. własne na podst. internetowykantor.pl

 

 

 

Poleć lub udostępnij znajomym Kredyty walutowe, wpływ na gospodarkę i ustawa Dudy – Frankowicze tracą cierpliwość, KNF liczy
i polub bankomaniacy.pl na fb

 

Wybrane najlepsze:

Idea Bank Lokata HAPPY

 

Karta kredytowa Citi i voucher Ole Ole

 

BGŻOptima lokata BEZKARNA

 


Podziel się opinią / komentarzem

Podaj wynik działania: trzy odjąć jeden. Odpowiedź wpisz słownie*