Unieważnienie umowy kredytu, pomoc w przygotowaniu pozwu, pomoc zadłużonym

Wpisując w Google „frankowicze”, „pomoc dla frankowiczów”, „kredyty CHF” i podobne frazy związane z kredytami indeksowanymi i denominowanymi w CHF nie sposób nie zwrócić uwagi na wyświetlające się reklamy. Reklam tych jest (wg nas) coraz więcej, może również zwróciliście na to uwagę.

Pisząc artykuły związane z tematyką Frankowiczów i kredytów CHF wielokrotnie korzystaliśmy z wyszukiwarki, ale takiego natężenie ofert pomocy dla Frankowiczów nie obserwowaliśmy od dawna – pierwsze artykuły dotyczące kredytów CHF powstały pod koniec roku 2015.

 

Zrobiliśmy mały eksperyment, Państwu również polecamy go wykonać. Potrzebny będzie komputer/laptop/tablet/smartfon i łącze internetowe.

Co zrobiliśmy? Otóż w ciągu kilku ostatnich dni wyszukiwaliśmy w Google haseł związanych z tematyką kredytów CHF. Niektóre wpisywaliśmy, inne podpowiadały się same po wprowadzeniu już kilku znaków, a kilka przykładowych poniżej:

 

Poniżej przykładowe wyniki z kilku ostatnich dni:

 

 

Jeśli zdecydujecie się powtórzyć ten eksperyment, to nie zdziwcie się, że otrzymacie podobne albo zupełnie inne wyniki. Tak, reklamy zwracane przez Google’a na Waszych komputerach czy tabletach mogą różnić w zależności od tego:

Natężenie reklam zaczęło nas zaskakiwać, dlatego postanowiliśmy przyjrzeć się tematowi, jednocześnie przestrzegając przed pochopnym skorzystaniem z prezentowanych ofert. Dlaczego? Przeczytajcie …

 

Po co reklamy

Głównym celem reklam Google i w ogóle reklamy, jest dotarcie do jak największego grona potencjalnych odbiorców, zainteresowanie ich produktem lub usługą. Reklama ma na celu pokazać produkt lub usługę w bardzo korzystnym świetle i przekonać ludzi do zakupienia, a finalnie do zwiększenia przychodów firmy. I jest to oczywiste i zrozumiałe, każdy chce zarabiać jak najwięcej.

Ale czy zdarzyło się Wam, że reklamowany produkt, który widzieliście w telewizji czy internecie, po zakupie wygląda lub działa nieco inaczej, niż przedstawiano to w spocie reklamowym? Innymi słowy, czy produkt z reklamy w 100% spełnił Wasze oczekiwania?

Bez względu, czy odpowiedź na to pytanie brzmi TAK czy NIE, przejdź do kolejnego akapitu bazując na tym przesłaniu.

 

Reklamy dla Frankowiczów

Jeżeli przyjrzysz się uważnie wynikom zwracanym przez Google (tym które są reklamami), zauważysz pewną prawidłowość. Znakomita większość rezultatów wyszukiwania ze słowem „reklama” przy wpisie, to oferty różnej maści firm doradczych, być może nawet kancelarii, specjalizujących się w pomocy dla Frankowiczów.

Firmy te deklarują, że:

Szczytny cel pomocy bliźniemu? Nie twierdzimy, że nie. Niestety może stać to się Twoim kosztem.

Na pewno warto przyglądać się tym ofertom i je analizować (za klikanie w reklamy płaci zleceniodawca), ale zanim zostawisz swoje dane zastanów się nie raz, nie 2 raz a najlepiej kilkanaście razy. Dlaczego? O tym dalej.

 

Procesy Frankowiczów i wygrane

O ilu sprawach wygranych przez Frankowiczów słyszeliście? O tysiącach, dziesiątkach tysięcy, setkach, a może pojedynczych przypadkach? Poprawcie nas, jeśli się mylimy, ale niestety w grę nie wchodzą dziesiątki czy setki tysięcy, nawet nie tysiące – przypominamy, że w chwili obecnej kredyt frankowe posiada około 800 tys. osób.

Każda sprawa, w której Frankowicz wygrał z bankiem, jest intensywnie nagłaśniana przez media, dlatego można odnieść wrażenie, że jest ich dużo więcej, niż to ma miejsce w rzeczywistości. Nawet w najbardziej znanej sprawie Frankowicze kontra mBank sąd przyznał rację bankowi!

Skoro jest tak jak jest, to dlaczego w reklamach jest aż tak cudownie? Bo to reklamy, które mają zachęcić Cię do skorzystania z produktu lub usługi – cofnij się do punktu „po co reklamy”.

Unieważnimy umowę kredytową …„, tak, a bank wspaniałomyślnie na to się zgodzi i nie będzie miał wobec Ciebie roszczeń! Słowem cud, miód i ultramaryna?! Niestety niekoniecznie, rzeczywistość może okazać się dużo bardziej brutalna, niż ta, którą znajdziecie Państwo w reklamach.

I w żadnej mierze nie chodzi nam o to, żeby zarzucać komukolwiek braku profesjonalizmu – proszę tak tego nie odbierać, wierzymy, że firmy mają jak najlepsze intencje. Po prostu są to trudne procesy, o czym świadczy znikoma liczba wygranych spraw sądowych, wygranych rzecz jasna przez Frankowiczów.

 

 

Reklamy z pomocą dla Frankowiczów – skąd to nasilenie?

Tego oczywiście nie wiemy:

Oczywiście życzymy Państwu dalszego umacniania się PLN, tak aby żadna pomoc nie była potrzebna! A w chwili przygotowywania tego wpisu średni kurs CHF kształtował się nieznacznie poniżej 3,72 zł:

 

Skoro analiza jest za darmo, to czy masz coś do stracenia?

W wybranych reklamach znaleźliśmy hasła o takiej lub zbliżonej treści: przeanalizujemy twoją umowę kredytową za darmoSkoro analiza jest za darmo, to czy coś tracisz?

Nie wiemy, być może nic. Nie chce nam się jednak wierzyć, że trafiając w trybiki firmy doradczej zostaniesz odesłana/odesłany z kwitkiem:

Obstawiamy, że przedstawiciel firmy doradczej, być może będzie to nawet prawnik, spróbuje pójść wybraną przez siebie ścieżką i nie odeśle Cię do domu. Oby jednak nie było tak, jak w tym dowcipie (http://www.dowcipy.jeja.pl/5432,syn-prawnik-mowi-do-swojego.html):

Syn-prawnik mówi do swojego ojca, również prawnika:

– Widzisz, tato, ty tę sprawę Kowalskiego ciągnąłeś przez 20 lat, a ja ją załatwiłem po jednej rozprawie.

– Owszem synu, ale ja dzięki tej sprawie zapewniłem ci edukację i kupiłem dom…

Pamiętaj też, że stroną w sporze i ewentualnym procesie sądowym przeciwko bankowi nie jest nikt inny tylko TY, ktoś może Ci w tym pomóc, może Cię reprezentować, ale wszystkie konsekwencje spadają na Ciebie.

 

Oferta z reklam?

Jak już wspomnieliśmy powyżej w reklamach Google’a znajdziesz to, czego szukasz i co chcesz znaleźć, wystarczy tylko odpowiedni zestaw haseł. Kliknięcie w wynik wyszukiwania, w tym w reklamę nie zobowiązuje Cię do niczego. Rejestracja lub pozostawienie swoich danych może (choć nie musi) wiązać się z kosztami.

Jeśli „nie toniesz” i nie masz problemów z regulowaniem zobowiązań, to zastanów się czy warto korzystać:

ale przede wszystkim:

 

Bardzo krótkie podsumowanie

Wystarczy tych wywodów. Reklamy są po to, żeby były, nie zarzucamy też nikomu braku profesjonalizmu – nie to było celem naszego wpisu.

Chcieliśmy tylko zobrazować sytuację i przedstawić nasz punkt widzenia (niekoniecznie słuszny, z którym rzecz jasna nie musisz się zgadzać). Ostateczna decyzja należy do Ciebie, to Twój kredyt (jeżeli posiadasz kredyt walutowy) i Twoje pieniądze. Zanim jednak skorzystasz z pomocy wybranej firmy – zastanów się i nie działaj pod wpływem emocji, a jeżeli uznasz, że warto – to po prostu skorzystaj.

A reklamy były, są i będą – kilka z nich znajdziesz również w tym wpisie. Najważniejsze, żeby podchodzić do nich z odpowiednim dystansem

 

Zapraszamy do naszych zestawień

Jak to już drzewiej bywało, tak i tym razem zapraszamy do naszych zestawień: